Autor: dr Maciej Dębski
Kiedy patrzę na wyniki naszego badania, myślę zarówno o pokoleniu mojej córki, jak i o rówieśnikach mojego taty. W debacie o samotności te dwa światy często dostają gotowe etykiety. Młodym przypisuje się życie w telefonie, starszym – brak kontaktu z ludźmi. Tymczasem w danych widać coś znacznie bardziej złożonego: poczucie pustki, niedostatek zaufania, ograniczony krąg znajomych i brak kogoś, na kim można polegać, nie układają się w jeden prosty wzór.
Dlatego proponuję przyjrzeć się samotności od strony potrzeb. Kogo brakuje? Jakiej relacji? Co znaczy dla konkretnej osoby odpowiedź, że nie ma wielu ludzi godnych pełnego zaufania? Dopiero potem warto pytać o ekran. Nie wieszajmy przysłowiowych psów na narzędziach cyfrowych: nasze wyniki nie uzasadniają sprowadzenia samotności do samej obecności internetu czy AI. Pokazują jednak, że niektóre doświadczenia cyfrowe wiążą się z nią wyraźniej od innych.
Raport „Relacje w czasach AI” łączy trzy części: badanie 3423 dorosłych internautów w wieku 18–74 lata, badanie 562 par rodzic – nastolatek oraz 80 wywiadów pogłębionych. Główne wykresy i tabele tego artykułu odnoszą się do dorosłych. Osobno omawiamy wyniki par rodzinnych, a wątki z wywiadów wykorzystujemy do interpretacji. Uzupełniamy raport analizami jego bazy, wykonanymi 28 października 2026 roku. Każde z tych źródeł odpowiada na trochę inne pytanie. [1]
Samotność rozumiemy jako subiektywnie odczuwany niedostatek relacji w stosunku do tego, czego potrzebujemy. To ważne rozróżnienie: badanie opisuje doświadczenie osoby, a nie wystawia ocenę jej rodzinie czy znajomym. Ktoś może otrzymywać pomoc organizacyjną, a jednocześnie nie mieć z kim porozmawiać o trudnych emocjach. Ktoś inny ma bliską osobę, ale brakuje mu szerszego kręgu ludzi, wspólnych zajęć i poczucia przynależności. Są to przykłady różnych potrzeb, nie typologia przypisana respondentom.
To pojęcie ma znacznie dłuższą historię niż współczesne chatboty. Skala Samotności de Jong Gierveld została opisana przez Jenny de Jong Gierveld i Fransa Kamphuisa w 1985 roku. W naszym badaniu wykorzystano jej jedenastopozycyjną wersję, w polskiej adaptacji Pawła Grygiela i współautorów z 2013 roku. Jest to psychologiczna skala samoopisowa: badani oceniają własne doświadczenia, odpowiadając na zestaw stwierdzeń. Autorstwo i publikacje źródłowe są podane w bibliografii wraz z DOI. [2–3]
W analizach rozróżniamy samotność emocjonalną, związaną z brakiem bliskości, pustką lub odrzuceniem, oraz samotność społeczną, dotyczącą dostępności zaufanych osób i oparcia. W zastosowanym sposobie liczenia wynik emocjonalny obejmuje sześć pozycji, a społeczny pięć. Nie należy więc bezpośrednio porównywać ich surowych sum i uznawać większej liczby punktów za dowód, że jeden rodzaj samotności dominuje nad drugim. Możemy natomiast porównywać pokolenia w obrębie tego samego wymiaru.
W tabeli pokazujemy wszystkie jedenaście stwierdzeń. Przy zdaniach o dostępnym wsparciu sygnałem braku są odpowiedzi „nie” i „zdecydowanie nie”. Przy zdaniach o pustce czy braku towarzystwa – „tak” i „zdecydowanie tak”. Odpowiedzi neutralnych nie doliczamy tutaj do deklarowanego braku. W łącznym wyniku skali uwzględnia się natomiast całe odpowiedzi, po odwróceniu kierunku odpowiednich pozycji.

Wartości w %. „Nie” = nie lub zdecydowanie nie; „tak” = tak lub zdecydowanie tak. Dane ważone. N: 3423; Z 788, Y 962, X 900, BB 773. Odsetków nie dodajemy. Źródło: raport, tabela 4, s. 32; zgodność sprawdzona z bazą. Narzędzie: de Jong Gierveld i Kamphuis (1985); adaptacja: Grygiel i in. (2013).
Największy odsetek odpowiedzi wskazujących brak dotyczy zaufania: 34,8% badanych nie potwierdza, że ma wiele osób, którym może całkowicie zaufać. Słowo „wiele” ma znaczenie. Tego wyniku nie wolno przerobić na nagłówek „co trzeci Polak nie ufa nikomu”. Osoba, która nie zgadza się z tym stwierdzeniem, może mieć jednego zaufanego człowieka. Skala pokazuje odczuwany niedostatek, a nie pełną mapę jej relacji.
Kolejne wyniki opisują inne potrzeby: 29,6% odczuwa zbyt ograniczony krąg przyjaciół i znajomych, a 23,6% brak naprawdę bliskiego przyjaciela. To różnica ważna także dla praktyki. Zaproszenie do grupy zainteresowań może tworzyć okazję do poszerzenia kręgu kontaktów. Nie daje jednak automatycznie bliskiej, bezpiecznej relacji. Dlatego liczba uczestników spotkania jest słabą odpowiedzią na pytanie, czy ktoś zyskał osobę, której może się zwierzyć.
Zwróćmy też uwagę na rozbieżność między rozmową a oparciem. Brak osoby do rozmowy o codziennych problemach wskazuje 9,4%, natomiast brak wielu osób, na których można polegać w razie problemów – 20,5%. Te pytania mają różne sformułowania i różny próg oczekiwań. Nie wyliczamy z nich liczby „pozornych znajomości”. Uczymy się za to zadawać dokładniejsze pytania: czy potrzebujesz rozmówcy, wspólnego czasu, praktycznej pomocy czy kogoś, kto pozostanie dostępny w trudnej chwili?
W całej próbie 26,3% osób znalazło się w wysokim, a 7,1% w bardzo wysokim paśmie samotności. Razem to 33,4%. Wynik przeciętny uzyskało 36,1%, a niski 30,5%. Te cztery pasma odpowiadają przyjętemu w raporcie podziałowi stenowemu: 1–4, 5–6, 7–8 i 9–10. Dzięki wspólnemu podziałowi można porównać rozkład wyników między grupami.

Dane ważone, N = 3423. Progi wspólne dla całej próby; nie są diagnozą kliniczną. Źródło: raport, s. 32–33, i odtworzenie rozkładów z bazy. Wszystkie wartości w tabeli CSV.
W pokoleniu Z w dwóch górnych pasmach znalazło się 44,7%, wśród milenialsów 38,1%, w pokoleniu X 30,8%, a wśród boomersów 20,7%. Różnica między najmłodszą i najstarszą grupą wynosi 24 punkty procentowe. W samym najwyższym paśmie jest odpowiednio 11,2%, 8,7%, 6,9% i 1,7%. Obraz nie sprowadza się więc do pojedynczego pytania: różnice widać także w łącznym wyniku.

Średnie i odsetki ważone; n nieważone. Zakresy sum: ogólna 11–55, emocjonalna 6–30, społeczna 5–25. Średnich różnych podskal nie porównujemy wprost. Źródło: raport, tabela 5, s. 33; baza. Suma zaokrąglonych średnich podskal może różnić się od zaokrąglonej średniej ogólnej.
To jednak zdjęcie czterech grup wykonane w jednym momencie. Nie oglądamy tych samych osób od młodości do starości. Nie możemy stwierdzić, że dzisiejsi dwudziestolatkowie za kilkadziesiąt lat będą tak samo samotni jak dzisiejsi boomersi ani że różnicę wywołał sam rok urodzenia. Wiek, etap życia, doświadczenia pokoleniowe i okoliczności obecnej codzienności nakładają się tutaj na siebie. Badanie ich nie rozdziela.
Zakres próby też wyznacza granice wniosku. Najstarsza grupa obejmuje internautów w wieku 62–74 lata. Wynik 20,7% nie opisuje automatycznie osób po osiemdziesiątce, ludzi niekorzystających z internetu ani wszystkich seniorów. Z kolei pokolenie Z w tej tabeli to wyłącznie osoby pełnoletnie, w wieku 18–29 lat. Nie jest to odsetek samotności wśród wszystkich dzieci i nastolatków.
Najbardziej wyraziste różnice pokoleniowe w pojedynczych doświadczeniach dotyczą pustki i odrzucenia. Pustkę wskazuje 34,1% pokolenia Z i 9,1% boomersów. Poczucie odrzucenia – 33,8% i 5,8%. Warto dostrzec to, co te liczby mówią o przeżywaniu relacji: pytania dotyczą emocjonalnego doświadczenia własnego miejsca wśród innych, nie tylko liczby spotkań.
Jednocześnie milenialsi częściej niż pokolenie Z nie potwierdzają, że mają wystarczająco dużo bliskich osób: 27,8% wobec 22,3%. Brak wielu osób, na których można polegać przy problemach, pojawia się w obu grupach równie często: 25,9% i 25,4%. Średnia samotności społecznej, po zaokrągleniu, wynosi w obu pokoleniach 13,3 punktu. Różnicę w wyniku ogólnym współtworzy silniejsze nasilenie samotności emocjonalnej wśród najmłodszych dorosłych: 17,4 wobec 15,7 punktu.
To istotny argument przeciwko jednemu programowi wsparcia dla całej „młodej generacji”. Jedna osoba potrzebuje bezpiecznego miejsca do rozmowy o odrzuceniu, inna regularnego towarzystwa, jeszcze inna pomocy w utrzymaniu kontaktów w codzienności pełnej obowiązków. Ostatni przykład jest propozycją kierunku rozmowy, nie ustaloną przyczyną wyniku milenialsów. Z naszych danych nie dowiemy się, ile samotności wynika z pracy, rodzicielstwa, przeprowadzki czy rozpadu związku.
W materiałach jakościowych część młodych dorosłych opisywała naprzemienność intensywnego kontaktu i potrzeby wycofania się z powodu przebodźcowania. Wywiady pomagają zrozumieć, dlaczego ktoś może potrzebować relacji, a jednocześnie nie mieć w danym dniu zasobów na spotkanie. Nie mówią, jaki procent pokolenia tak funkcjonuje. Nie należy też automatycznie uznawać potrzeby samotnego odpoczynku za niechcianą samotność. [1, s. 35]
Wśród badanych boomersów wysoki lub bardzo wysoki wynik uzyskało 20,9% mężczyzn i 20,6% kobiet. To niemal identyczne odsetki. Na tej podstawie można jednak powiedzieć tylko tyle, że podobna część obu grup przekroczyła przyjęty próg. Nie wynika z tego równość całych rozkładów ani wszystkich doświadczeń składających się na samotność.

Dane ważone, n = 385 mężczyzn i 387 kobiet. Podobne odsetki nie dowodzą równoważności rozkładów. Różnica ogólnej średniej nie utrzymała istotności po korekcie wielokrotności w rodzinie średnich (q = 0,097); różnica wymiaru społecznego utrzymała ją (q < 0,001). Źródło: dodatkowe analizy bazy.
Średni wynik samotności emocjonalnej wynosi w obu grupach około 13,3 punktu. W wymiarze społecznym mężczyźni uzyskują 12,1, a kobiety 10,5 punktu. Różnica wynosi około 1,6 punktu na podskali 5–25; w dodatkowym obliczeniu jej przybliżony 95-procentowy przedział ufności obejmuje 0,81–2,36 punktu. Utrzymuje się także po uwzględnieniu wielokrotności porównań w tej grupie analiz. Nie mówimy więc wyłącznie o wizualnej różnicy dwóch zaokrąglonych średnich.
Wynik społeczny znajduje odpowiednik w danych o kontakcie i wsparciu. Co najmniej dwa razy w tygodniu kontakt z bliskimi spoza własnego gospodarstwa domowego deklaruje 40,4% mężczyzn i 66,0% kobiet. Pytanie obejmowało spotkania, rozmowy telefoniczne i kontakt online. To różnica 25,6 punktu procentowego. Kogoś, kto w trudnej chwili odbierze telefon lub odpowie na wiadomość, często albo zawsze ma 62,2% mężczyzn i 78,7% kobiet.
Wykres 2. Baby Boomers w wieku 62–74 lata: mężczyźni i kobiety. Dane ważone; n = 385 i 387. Kontakt obejmuje spotkania, telefon i internet. Źródło: dodatkowa analiza bazy, pytania M12, BR1 i skala samotności.

Właśnie tutaj potrzebna jest precyzja języka. Nie zbadaliśmy bezpośrednio, czy mężczyźni rzadziej proszą o pomoc, wstydzą się swoich emocji albo nie chcą się otwierać. Zbadaliśmy rzadszy kontakt i niższą deklarowaną dostępność wsparcia. Wyjaśnienia związane z wychowaniem, rolami społecznymi czy sposobami podtrzymywania znajomości mogą być ważnymi hipotezami, lecz nie zastąpią danych o tych mechanizmach.
Dla praktyki oznacza to, że nie warto czekać wyłącznie na wyznanie „jestem samotny”. Można interesować się codzienną siecią kontaktów: z kim dana osoba spędza czas, komu sama pomaga i kto jest dostępny dla niej. Dobrze też nie zakładać, że partnerka lub partner automatycznie zapewnia cały potrzebny krąg wsparcia. W tym badaniu pytanie o kontakt poza domem pokazało różnicę, której ogólny odsetek wysokiej samotności niemal nie ujawniał.
Moduł 562 par rodzic–nastolatek wprowadza kolejny ważny kontekst. W tych konkretnych rodzinach rodzice przeciętnie zgłaszali większe nasilenie samotności niż ich nastoletnie dzieci. Częściej wskazywali brak wielu zaufanych osób, ograniczony krąg przyjaciół, brak bliskiego przyjaciela i pustkę. Jednak przy dwóch pytaniach o dostęp do wsparcia kierunek różnicy był odwrotny.

Dane nieważone; N = 562 pary; próba niereprezentatywna. Odpowiedzi wskazujące brak, zgodnie z kierunkiem pozycji. Nie tworzymy wspólnego rankingu z próbą dorosłych. Źródło: raport, s. 34, wykres 7.
Wyższy wynik samotności od własnego rodzica uzyskało 38,1% nastolatków. Korzystniejsza przeciętna sytuacja młodzieży nie oznacza zatem, że każdemu dziecku jest łatwiej niż jego rodzicowi. Praktyczny wniosek jest prosty: warto pytać obie strony rodziny osobno, zamiast przyjmować, że jedna osoba trafnie opisze doświadczenie drugiej.
Te wyniki nie przeczą wysokiej samotności pokolenia Z w badaniu dorosłych. Porównujemy różne osoby, próby i punkty odniesienia. Nastolatki nie są tu reprezentatywną próbą całego pokolenia; uczestniczyły przez rodziców z panelu, a po stronie dorosłej częściej odpowiadały matki. Wyniki par są nieważone. Nie tworzymy z nich wspólnego rankingu z czterema grupami dorosłych ani opowieści, że samotność gwałtownie rośnie w momencie osiągnięcia pełnoletności. [1, s. 33–35]
Korelacja opisuje, czy wyniki dwóch miar zmieniają się wspólnie. Dodatni współczynnik oznacza, że wyższemu wynikowi jednej miary zazwyczaj towarzyszy wyższy wynik drugiej. Ujemny – że wyższemu wynikowi jednej towarzyszy niższy wynik drugiej. Współczynnik bliski zeru oznacza niewielki związek monotoniczny. Nie oznacza natomiast, że zbadaliśmy wszystkie możliwe sytuacje i wykluczyliśmy każdy rodzaj zależności.
W naszych analizach stosujemy korelację rang Spearmana, oznaczaną literą ρ. Wartość 0,27 nie oznacza 27% samotnych osób ani tego, że internet odpowiada za 27% samotności. Liczy się zarówno kierunek, jak i siła związku. Określenia „bardzo słaby”, „słaby” czy „umiarkowany” są pomocnymi przybliżeniami, a nie niezmiennymi granicami między zjawiskami. Przy dużej próbie również bardzo mały współczynnik może być statystycznie istotny.
Wykres 3. Związki z ogólną samotnością.

Spearman, dane nieważone, n = 3322–3423 zależnie od miary. Kreski: punktowe 95% przedziały z 1000 bootstrapów. Źródło: dodatkowa analiza bazy, porównanie z tabelą 34 raportu. BR1 to konkretne pytanie o dostępną osobę, nie pozycja „Wsparcie” z tabeli 34.
Związek samotności z czasem online wynosi około 0,11, a z częstotliwością korzystania z AI około 0,10. Są bardzo słabe. Więcej o samotności mówią w tym zestawieniu stres cyfrowy (0,37) i doświadczanie phubbingu (0,38). Jeszcze wyraźniejsze związki dotyczą objawów lęku (0,51), satysfakcji z życia (−0,53), pragnienia życia (−0,51) i dostępnej osoby w trudnej chwili (−0,62). To argument za szerokim spojrzeniem na dobrostan, a nie za szukaniem jednej cyfrowej przyczyny.

Spearman, dane nieważone, kompletne pary. Współczynniki nie są procentami. N w pokoleniach zależy od miary. Liczebności, 95% PU i korekty BH w dołączonym CSV. Różnic między współczynnikami pokoleń nie testowano. BR1 to pojedyncze pytanie o dostępną osobę. Źródło: dodatkowe obliczenia z bazy.
Wynik dla samej częstotliwości AI jest mały w każdej grupie: −0,01 w Z, 0,02 u milenialsów, 0,08 w X i 0,00 u boomersów. To ważne uzupełnienie ogólnego współczynnika 0,10. Sam fakt częstego używania narzędzia niewiele różnicuje samotność także wtedy, gdy porównujemy osoby w obrębie podobnego wieku. Nie oznacza to, że wszystkie sposoby korzystania z AI są równoważne – do roli i konsekwencji używania wrócimy osobno.
Podobnie niehigieniczne nawyki mają w całej próbie współczynnik 0,24, a w poszczególnych pokoleniach od 0,09 do 0,18. Stres cyfrowy i phubbing nadal wykazują wyraźniejsze związki we wszystkich czterech grupach. Taki obraz przypomina, że wynik dla całej próby może częściowo odzwierciedlać różnice jej składu. Sprawdzanie pokoleń i modeli z uwzględnieniem wieku pomaga uniknąć nadmiernie prostego wyjaśnienia.
Tabela pokazuje również wyniki w obrębie każdego pokolenia. Dzięki temu ogólne zestawienie nie zastępuje oglądu poszczególnych grup. Nie traktujemy jednak różnicy dwóch współczynników jako automatycznego dowodu, że dane zjawisko działa silniej w jednym pokoleniu. Takie twierdzenie wymaga osobnego testu różnic lub modelu interakcji. Pełne liczebności, punktowe przedziały ufności i wyniki pomocnicze są dołączone w tabelach źródłowych.
Najważniejsze ograniczenie pozostaje wspólne: wszystkie te dane pochodzą z jednego pomiaru. Samotność może skłaniać do określonego używania technologii, doświadczenia online mogą mieć znaczenie dla relacji, a jedno i drugie może wiązać się z trzecią okolicznością. Korelacja nie ustala kolejności zdarzeń. Nie uprawnia nas ani do oskarżenia technologii o spowodowanie samotności, ani do ogłoszenia, że technologia nigdy nie ma znaczenia.
Stres cyfrowy bywa przedstawiany jako zmęczenie nadmiarem wiadomości. To tylko część badanego zjawiska. Wykorzystana w projekcie skala DSS-10-PL obejmuje pięć wymiarów: presję dostępności, lęk przed oceną społeczną, lęk przed pominięciem, przeciążenie połączeniami oraz czujność online. Każdy opisują dwa stwierdzenia. Wielowymiarową skalę opracowali Hall i współautorzy; zastosowana wersja skrócona odwołuje się do pracy Funke i współautorów, a polskie opracowanie wykonano w tym projekcie. [1, 4–5]
Poniższa tabela pokazuje wszystkie dziesięć stwierdzeń i związki poszczególnych wymiarów stresu z samotnością. To ważne, bo ogólny wynik stresu cyfrowego może łączyć doświadczenia o bardzo różnym znaczeniu. Wyłączanie powiadomień odpowiada na inną trudność niż obawa przed oceną własnych zdjęć lub ciągłe porównywanie swojego życia z życiem innych.

Spearman, dane nieważone, N = 3422. Każdy wymiar DSS: suma dwóch pozycji. Narzędzie: Hall i in. (2021), wersja skrócona Funke i in. (2026), opracowanie polskie w projekcie. Źródło: kwestionariusz i dodatkowa analiza bazy.

Punktowe 95% przedziały z 2000 bootstrapów. Źródło: dodatkowe analizy bazy.
Największy współczynnik w tym zestawieniu dotyczy FOMO i samotności emocjonalnej: 0,49, z 95-procentowym przedziałem ufności 0,46–0,52. Z samotnością społeczną FOMO wiąże się na poziomie 0,31, a z wynikiem ogólnym 0,46. Spośród pięciu badanych wymiarów to właśnie FOMO ma najwyższe współczynniki. Różnica jego związku z samotnością emocjonalną i społeczną została też sprawdzona w dodatkowej analizie, nie opiera się wyłącznie na zaokrągleniach.
Trzeba jednak dopowiedzieć, co konkretnie oznacza tutaj FOMO. Dwa użyte stwierdzenia pytają o martwienie się, że inni ludzie lub znajomi mają ciekawsze życie. Nie jest to pomiar wszystkich możliwych postaci obawy przed pominięciem. Najbliżej danych będzie więc zdanie: „porównywanie swojego życia z ciekawszym życiem innych współwystępuje z poczuciem pustki, odrzucenia i braku bliskości”. Hasło „FOMO buduje samotność” przekracza to, co wykazaliśmy.
Presja dostępności daje zupełnie inny obraz: 0,14 dla samotności emocjonalnej i 0,04 dla społecznej. Nawet jeśli bardzo mały współczynnik przechodzi test istotności, jego siła pozostaje bardzo mała. Nie powinniśmy zatem opowiadać, że to przede wszystkim konieczność szybkiego odpisywania wyjaśnia samotność. Wyraźniej wiąże się z nią lęk przed oceną społeczną: odpowiednio 0,38 i 0,25.
To rozróżnienie zmienia także interpretację pokoleniową. Martwienie się, że znajomi mają ciekawsze życie, w górnej części skali wskazuje 41,1% pokolenia Z i 10,9% boomersów. Natomiast przytłoczenie natłokiem informacji i powiadomień zgłasza 35,3% najmłodszych dorosłych i 36,4% boomersów. Najstarsza grupa nie jest więc wolna od stresu cyfrowego. Ma inny profil doświadczeń, a nie po prostu mniej wszystkiego.

Dane ważone; N = 3422. Źródło: raport, tabela 6, s. 40; weryfikacja w bazie. Wykres przedstawia pozycje, nie całe podskale.
Dla osoby młodej warto więc stworzyć przestrzeń do rozmowy o porównywaniu się, poczuciu bycia poza ważnymi wydarzeniami i lęku przed oceną. U starszej osoby równie sensowne może być sprawdzenie przeciążenia komunikatami. To kierunki rozmowy wynikające z profilu grup, nie instrukcja diagnozowania człowieka na podstawie wieku. Konkretna osoba może doświadczać dowolnej kombinacji tych trudności.
Związek doświadczania phubbingu z samotnością wynosi 0,38. Mierzyliśmy tu doświadczenie, że bliscy poświęcają uwagę smartfonowi podczas wspólnego czasu. To nie jest ten sam pomiar co liczba godzin własnego korzystania z telefonu. Dla relacji istotne może być to, jak przeżywamy obecność drugiej osoby: czy czujemy się słuchani, czy raczej odkładani na później.
Wynik nie dowodzi, że każde spojrzenie na ekran wywołuje samotność. Nie rozdziela też zachowania bliskiej osoby od sposobu jego interpretacji przez respondenta. Część związku może wynikać ze wspólnego obszaru doświadczeń: poczucia mniejszej ważności, braku uwagi i niedostatku bliskości. To powód, by traktować phubbing jako temat do rozmowy o relacji, a nie prosty licznik przewinień.
Praktyczna rozmowa może brzmieć: „Kiedy rozmawiamy, a Ty czytasz wiadomości, mam wrażenie, że to, co mówię, jest mniej ważne. Jak możemy to ustalić?”. Propozycja wspólnej zasady na czas posiłku lub rozmowy jest bliższa temu, co badaliśmy, niż założenie, że każda dodatkowa godzina bez internetu automatycznie poprawi więź. Skuteczności takiej zasady nasz projekt jednak nie testował.
W analizie bezcelowego korzystania uwzględniliśmy cztery pytania: o korzystanie bez konkretnego celu, poczucie braku wartości, poczucie zmarnowanego czasu oraz sięganie po telefon lub internet, żeby zagospodarować czas albo uciec od nudy. Ich łączny wynik wiąże się z ogólną samotnością na poziomie 0,27. Z samotnością emocjonalną związek wynosi 0,30, a ze społeczną 0,16.
Osobno sprawdziliśmy pozycję o przeglądaniu internetu bez komentowania, reagowania i publikowania. Jej związek z ogólną samotnością wyniósł zaledwie 0,02 i nie był istotny statystycznie. Sam fakt, że ktoś czyta i nie zostawia publicznych reakcji, niewiele mówi więc o jego samotności. Może czytać z konkretnym celem. Nie należy utożsamiać biernego przeglądania z poczuciem bezsensu lub utraty kontroli nad czasem.
Niehigieniczne nawyki smartfonowe obejmowały dziesięć zachowań, między innymi telefon przed snem, podczas posiłków i rozmów z bliskimi, nocne sprawdzanie oraz przerywanie pracy bez pilnej potrzeby. Ich suma wiąże się z samotnością na poziomie 0,24. To słaby związek. Nie oznacza, że nawyki są bez znaczenia dla snu lub codzienności; nasza analiza odpowiada tutaj na węższe pytanie o ich współwystępowanie z samotnością.

Kontrole: wiek, płeć i sytuacja partnerska; przed i po te same n = 3397 osób. Korelacje rang, dane nieważone. 95% PU: punktowe przedziały z 2000 bootstrapów. Źródło: dodatkowe analizy bazy. W pełnej próbie n = 3423 wartości opisane w tekście zaokrąglają się tak samo.
Po uwzględnieniu wieku, płci i sytuacji partnerskiej związek bezcelowego korzystania z ogólną samotnością obniża się do 0,21, a niehigienicznych nawyków do 0,15. Wyobraźmy sobie, że dwie cechy są częstsze w młodszej grupie. Prosty współczynnik może częściowo odzwierciedlać to wspólne zróżnicowanie wiekowe. Korelacja cząstkowa sprawdza związek po statystycznym uwzględnieniu wybranych różnic między respondentami.
Nie jest to jednak eksperyment ani porównanie dwóch idealnie identycznych osób. Kontrola trzech cech nie usuwa wszystkich możliwych uwarunkowań. Wynik mówi tyle: słabe związki pozostają, choć część ich wielkości wiąże się z uwzględnioną demografią. Dlatego rozmowę warto prowadzić o konkretnych sytuacjach: czy telefon przerywa ważny kontakt, czy po przeglądaniu zostaje poczucie pustki, czy korzystanie ma dla nas wartość. Sama suma minut nie odpowie na te pytania.
W całej próbie sama częstotliwość korzystania z AI ma bardzo słaby związek z samotnością. Po uwzględnieniu wieku, płci i sytuacji partnerskiej współczynnik wynosi około 0,03, a jego przedział ufności obejmuje zero. Wśród samych aktualnych użytkowników AI jest jeszcze mniejszy: około 0,001, czyli po zaokrągleniu 0,00. Nie znaleźliśmy tu wyraźnego związku monotonicznego po uwzględnieniu tych cech.

„Po” = po uwzględnieniu wieku, płci i sytuacji partnerskiej. Ogółem n = 3397; użytkownicy n = 2530; przed i po te same osoby w danej grupie. Ogólna częstość porządkuje także byłych i nigdy niekorzystających respondentów. Wynik 0,00 po zaokrągleniu wynosi 0,00125. Źródło: dodatkowe analizy bazy.

N = 2530. Punktowe 95% przedziały z 2000 bootstrapów. Źródło: dodatkowe analizy bazy.
Inaczej wygląda wynik problematycznego korzystania z AI oraz przywiązania do niej. Wśród aktualnych użytkowników, po uwzględnieniu demografii, współczynniki wynoszą odpowiednio 0,25 i 0,23. Pozostają dodatnie i słabe. Oznacza to, że osoby o wyższym wyniku samotności częściej uzyskują także wyższe wyniki tych skal, ale zależność nie jest na tyle silna, by z samego używania AI rozpoznawać czyjąś sytuację relacyjną.
Problematyczne korzystanie dotyczy m.in. trudności w kontroli używania i jego konsekwencji dla codzienności. Przywiązanie lub relacyjność AI obejmuje osobiste znaczenie rozmów, ale zastosowana miara zawiera również pozycje o uprzejmości i szacunku wobec programu. Wyższy wynik nie oznacza automatycznie romantycznej relacji ani zastąpienia ludzi chatbotem. Nazwa skali nie powinna zastępować czytania jej treści.
Osobne ograniczenie próby do aktualnych użytkowników jest ważne, ponieważ pełne zestawienie obejmuje także osoby, które obecnie nie używają AI. Odpowiedzi takich osób na stwierdzenia o przywiązaniu czy problematycznym korzystaniu mają inny kontekst. Węższa analiza pokazuje, że słabe związki z osobistym znaczeniem i trudnościami używania pozostają również wśród osób faktycznie korzystających z narzędzi. Nadal nie daje to podstaw do diagnozy uzależnienia ani wnioskowania o przyczynach.
Wywiady pomagają zobaczyć, co może stać za częścią tych zależności. Niektórzy rozmówcy opisywali AI jako dostępną i nieoceniającą, szczególnie przy tematach, które budziły wstyd lub których nie chcieli poruszać z bliskimi. W raporcie pojawia się też pojedynczy przykład rozmówczyni wybierającej AI do niektórych spraw właśnie dlatego, że nie spodziewała się krytyki. Jest to opis doświadczenia, nie dowód skuteczności pomocy ani wzorzec reprezentujący całe pokolenie. [1, s. 112, 125, 130]
Zamiast zaczynać rozmowę od pytania „ile razy rozmawiasz z AI?”, warto więc zapytać: „do czego te rozmowy Ci służą?”, „jak czujesz się po nich?” i „czy masz człowieka, do którego możesz zwrócić się z podobną sprawą?”. Wyniki nie uprawniają do twierdzenia, że AI powoduje samotność. Nie dowodzą też, że jej używanie skutecznie samotność zmniejsza. Obie obietnice byłyby większe niż dostępne dowody.
Warto wrócić do najsilniejszych współczynników w tabeli korelacji. Wyższa samotność wiąże się z większym nasileniem objawów lęku mierzonych GAD-7 oraz niższą satysfakcją z życia i słabszym pragnieniem życia. To nie pozwala postawić diagnozy konkretnej osobie. GAD-7 jest narzędziem do oceny objawów z ostatnich dwóch tygodni, a nie pełnym badaniem klinicznym. Podobnie pojedynczego pytania o pragnienie życia nie traktujemy jako rozpoznania ryzyka samobójczego. [1, 6–7]
Związek dostępności osoby w trudnej chwili z samotnością jest wyraźnie ujemny: −0,62. To wynik dodatkowego obliczenia dla pojedynczego pytania BR1: czy w trudnej chwili jest ktoś, do kogo można zadzwonić lub napisać i kto odbierze. Nie utożsamiamy go z pozycją nazwaną „Wsparcie” w zbiorczej tabeli 34 raportu, przy której widnieje −0,42. W pewnym stopniu ten wynik łączy treści bliskie sobie: część skali samotności także dotyczy oparcia. Nie jest zatem niezależnym dowodem, że pojedynczy telefon „obniża samotność o określoną wartość”. Pokazuje spójny obraz odczuwanego braku relacji i wsparcia.
Wnioskiem praktycznym jest uważność na współwystępowanie trudności. Jeśli ktoś mówi o pustce, wycofaniu, lęku i braku oparcia, rozmowa wyłącznie o telefonie może ominąć ważną część sytuacji. Jeśli samotność utrzymuje się, powoduje cierpienie lub utrudnia codzienne funkcjonowanie, warto porozmawiać z psychologiem albo lekarzem. Rozmowa z bliską osobą i profesjonalne wsparcie mogą odpowiadać na różne potrzeby. [10]
Nasze badanie rozpoznaje doświadczenia i ich związki; nie testuje skuteczności programu przeciwdziałania samotności. Poniższe propozycje łączą potrzeby widoczne w danych z zaleceniami WHO i NHS oraz praktycznymi pomysłami redakcyjnymi. Nie są obietnicą szybkiego rozwiązania każdego problemu. Ważne, by odpowiedzialności nie przerzucać wyłącznie na osobę, która czuje się samotna. [8–10]
Dla mnie najważniejsze przesłanie tych danych dotyczy jakości uwagi, jaką kierujemy ku relacjom. Widzimy poważny problem, lecz nie znajdujemy jednej technologicznej przyczyny. Widzimy też konkretne miejsca, w których można zacząć: zaufanie, regularny kontakt, dostępność w trudnej chwili, poczucie bycia wysłuchanym. Zapytajmy więc siebie i bliskich, jakiego oparcia rzeczywiście potrzebujemy – i czy umiemy być dostępną osobą również po zakończeniu ważnej rozmowy.
Całość raportu możesz obejrzeć tutaj: https://dbamomojzasieg.pl/relacje-w-czasach-ai/
Raz w miesiącu w Twojej skrzynce mailowej: najnowsze wyniki badań, materiały edukacyjne oraz powiadomienia o nowych projektach.
Materiały edukacyjne
Raporty i publikacje
Scenariusze lekcji
Domowy kodeks
O nas
O Fundacji
Statut
Referencje
Księga znaku
Wykonanie: Maurycy Gast

